sobota, 19 grudnia 2009

wieczór z piernika

Pierniczki gotowe.
Leżą w puszkach i próbują doczekać do świąt...

Wczorajszy piernikowy wieczór z Siorrą był przemiły. Czekałyśmy aż Słodziak zaśnie, potem bawiłyśmy się w zakład fryzjerski i koniec końców pieczenie zaczęłyśmy ok. 23 (od zagrzania wina, hehe) a skończyłyśmy ok 2 w nocy.
Ale widok przepięknych pierników i imbirowych rogalików, a przede wszystkich ich zapach, roznoszących się dziś rano w kuchni był warty wszelkich trudów!
W starym przepisie (nawet już nie pamiętam skąd go mam) zrobiłyśmy w tym roku jedną małą innowację, która jednak dość znacząco zaważyła na smaku, a przede wszystkim wyglądzie pierników.
Mianowicie użyłyśmy brązowego cukru, który przyjemnie chrzęści w zębach:)





pierniczki
/ ok. 50 ciasteczek/

2 i 1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
5 łyżek miodu
5 łyżek miękkiego masła
3 łyżeczki przyprawy korzennej
1 łyżeczka kakao
1/2 szklanki cukru pudru (lub cukru brązowego)
1 jajko




Składniki mieszamy i zagniatamy ciasto.
Wałkujemy, ciągle delikatnie podsypując mąką.
Wykrawamy dowolne kształty.
Układamy na pergaminie i wkładamy na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 180st.
Każdą kolejną blachę trzymałyśmy  2 minuty krócej.
Po ostygnięciu przyozdabiamy.

Trzeba jednak przyznać, że drobinki brązowego cukru były ozdobą samą w sobie.
Zawsze sobie powtarzam, że zrobię kiedyś pierniki bez polewy i ozdóbek ale ciągle wygrywa dziecinna radość z lukrowania, malowania i posypywania:)
Lukier jak zwykle wyszedł nam zbyt rzadki, ale za to polewa czekoladowa idealna - bardzo wytrawna i odpowiednio gęsta.
Pychota!





Ps. Natomiast imbirowe rogaliki zrobiłam według TEGO przepisu, dodając do ciasta pół łyżeczki tartego imbiru i nadziewając rogaliki suszoną żurawiną.
Polecam bo pyszne i dziecinnie łatwe.

Brak komentarzy: