sobota, 13 listopada 2010

śliwkowo

Draka o to, że na blogu nie ukazał się nowy post, przepis, notka to najmilszy opieprz jaki można dostać:)
Miło mi, że tyle osób lubi tu zaglądać i nieustannie przypomina, że "przydałoby się coś nowego".
A tak to już jest, że gdy nie ma czasu i weny to najlepiej używać starych sprawdzonych receptur.
I dlatego taka tu pustka:)
Czytam więcej, gotuję mniej.
O czytaniu więcej TU, a o gotowaniu (a właściwie pieczeniu) poniżej...
Kolejne podejście do książeczki/broszurki Małgorzaty Kalicińskiej Kuchnia znad rozlewiska.
Kolejny pomysł na wykorzystanie jej przepisu na kruchy "tartowy" spód.
Sprawdził sie już wiele razy, na przykład TUTAJ i TU.
Tym razem odsłona śliwkowa.



tarta śliwkowa
/inspirowana przepisem Małgorzaty Kalicińskiej/ 

ciasto:
125g masła
250 g mąki
1 żółtko
2-3 łyżki cukru  
5 łyżek zimnej wody
sól (tylko odrobina)

nadzienie:
10-15 śliwek
2 jajka
4 łyżki cukru (użyłam brązowego)
szklanka śmietany 36%

Ciasto zagniatam szybko, formuję kulę, zawijam ją w folię spożywczą i wkładam do lodówki (godzinka wystarczy). Przed pieczeniem wałkuję składam na pół i znów wałkuję. Im więcej razy będziecie wałkować i składać, tym bardziej ciasto będzie przypominało francuskie i delikatnie się rozwarstwiało. Jeśli wam na tym nie zależy oczywiście można rozwałkować jedynie raz (bez szkody dla smaku).
Śliwki przekrawam na ćwierci i układam na cieście. Zalewam zmiksowanymi jajami z cukrem i śmietaną. 
Zapiekam ok.35-40 min. w temperaturze 170st. (z termoobiegiem)
Zajadaliśmy jeszcze ciepławą - pychota!

Gdy już spadnie śnieg dodam do śliwek cynamonu i imbiru. Na razie unikam tych przypraw by nie wywoływać wilka z lasu:)


Smacznego!


* W oryginale przepisu Kalicińska radzi zalać śliwki 30 min.  śliwowicą - ja wiedziałam, że ciacho będzie zajadać z nami Słodziak, więc opuściłam ten element (zamiast można nalać sobie np. kieliszeczek porto czy ouzo do konsumpcji:))

6 komentarzy:

miss_coco pisze...

Czy sliwki suszone ? jesli nie, to skad tu brac sliwki o tej porze? marza mi sie konfitury i tarta...

paulaso pisze...

U mnie w Poznaniu śliwek jeszcze całkiem sporo:)
Ale wersja z konfiturami na pewno tez będzie pyszna!
Suszone śliwki też się nadają, ale te trzeba faktycznie potrzymać najpierw w wodzie lub alkoholu by wymiękły.
Pozdrawiam.
P.

Gosia pisze...

Pierwszy raz odwiedzam Twojego bloga, ale na pewno nie ostatni - a tarta wygląda przepysznie :)

lo pisze...

Tylko śliwek już brak. Niestety. Trzeba poczekać na nowy sezon.

Karmel-itka. pisze...

cudowna tarta.
taka...jesienna? hmmm.

dorota20w pisze...

pysznie się prezentuje !