poniedziałek, 1 lutego 2010

słówko o szpinaku

Kto nie lubi szpinaku, ręka do góry?

Wciąż mnie dziwi, że tyle osób nie otrząsnęło się z przedszkolno-stołówkowej traumy i nie lubi tego zielonego cuda.
A przecież wystarczy trochę czosnku, soli, gałki muszkatołowej i oliwy by zrobić z niego coś pysznego..
Potem odrobina parmezanu lub innego twardego sera...
albo na przykład płatki migdałowe....
albo... śmietana.
 I już mamy samodzielne danie, okład do kanapek lub bazę dania - tak jak w poniższym przepisie.
 Mówię tu oczywiście o szpinaku świeżym, liściastym, który smakuje wybornie również na surowo np. dodany do sałaty.

Czas poeksperymentować, czas się przełamać i przeprosić się ze szpinakiem:)



sznycle z indyka z sosem szpinakowym
/przepis autorski dla 3 osób/

6 rozbitych sznycelków z indyka
300g szpinaku świeżego (lub grubo szatkowanego szpinaku mrożonego) 
ząbek czosnku
szklanka śmietany (użyłam 18% z Piątnicy)
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Sznycelki nacieram ulubionymi przyprawami ( tym razem użyłam przyprawy arabskiej) i wkładamy na godzinę do lodówki.
W tym czasie umyte i przebrane liście szpinaku wrzucamy na rozgrzaną oliwę i przez chwilę przesmażamy. Dodajemy czosnek, sól, pieprz i gałkę muszkatołową.
Dolewamy śmietanę, mieszamy i przekładamy do żaroodpornego naczynia.
Sznycle złocimy na rozgrzanym tłuszczu i układamy na szpinakowym sosie, mocno traktujemy świeżo mielonym pieprzem.
Chwilę zapiekamy w rozgrzanym piekarniku.
Podajemy z ryżem na sypko i schłodzonym białym winem.
Niebo w gębie!


4 komentarze:

Cynamon pisze...

Oj czas, czas! U mnie sytuacja jest nieco inna - chętnie pałaszuję szpinak, gdy zrobi go ktoś inny, a sama jakoś nie umiem i zawsze wychodzi niedobry... :( Chyba nie mam do niego talentu.

Anonimowy pisze...

sznycle mniam,a szpinak jeszcze bardziej i w każdej postaci.
spróbujemy, zobaczymy:)
pozdrow
J.

Aj pisze...

Reki nie podniosę, gdyż uwielbiam szpinak. Jak byłam mała płakałam na jego widok. Ale to jedna z tych rzeczy do których trzeba "dorosnąć" :)

Anonimowy pisze...

Bardzo podoba mi się sposób w jaki piszesz o jedzeniu (mamy podobne upodobania) oraz o literaturze. Dziś przypadkowo trafiłam na Twój blog i już dodałam do ulubionych :) Po sesji przeczytam książki, które polecasz, a których do tej pory nie znałam. Pozdrawiam ;)